Sprzedałeś konia, który był świetny, a kupujący zgłasza, że koń ma wady i żąda odebrania go i zwrotu pieniędzy, które zdążyłeś już spożytkować i nie wiesz co robić? Odpowiedzi na to pytanie znajdziesz poniżej!
Doświadczenie w obsłudze podmiotów prowadzących biznes w branży jeździeckiej skłania do wniosku, że zawieranie umów sprzedaży konia generuje często konflikty między kupującymi, a sprzedającymi na gruncie odpowiedzialności z tytułu rękojmi. Rodzą one wtedy spory sądowe, które są niekorzystne dla obu stron umowy oraz – przede wszystkim – zwierząt będących ich przedmiotem. Dalej omówione zostały te regulacje, które mają zastosowanie w przypadku transakcji związanych z końmi.
Czym jest rękojmia przy sprzedaży konia?
Kodeks Cywilny w art. 556 stanowi, że Sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego jeśli rzecz sprzedana ma wady. Przepis ten ma zastosowanie także do zwierząt, w tym koni, z uwagi na treść art. 1 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt.
W kolejnym przepisie Kodeks Cywilny definiuje wadę stwierdzając, że wada polega na niezgodności rzeczy (konia) sprzedanej z umową. Dalej znaleźć możemy doprecyzowanie na czym owa niezgodność polega. Mianowicie chodzi tu o sytuacje gdy:
- koń nie ma właściwości, które powinien mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia – co oznacza, że koń jest np. narowisty, nie nadaje się dla początkującego jeźdźca, a kupujący nabył konia, który ma być wykorzystywany do nauki w szkółce jeździeckiej;
- nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego – tj. np. cierpi na jakieś schorzenia (bardzo często dotyczy to np. trzeszczek u koni skokowych), o czym sprzedający nie poinformował kupującego, a w umowie oświadczył, że koń jest zdrowy;
- nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego przeznaczenia – z tym rozumieniem wady będziemy mieli do czynienia w sytuacji gdy np. koń nie nadaje się do treningu w dyscyplinie skoki przez przeszkody, mimo że sprzedawca zapewniał o tym, że koń może być trenowany w tym kierunku.
Uwaga! Opisane rozumienie wady obowiązuje od dnia 14 sierpnia 2023 roku. W sieci można natrafić na opracowania i wzorce umowne stworzone na podstawie poprzedniego stanu prawnego, które obecnie mogą okazać się nieaktualne. Nadto, powyższy katalog nie jest zamknięty. Oznacza to, że mogą zdarzyć się inne okoliczności, które również będą mogły być interpretowane jako wady.
Zakres odpowiedzialności sprzedawcy przy sprzedaży konia
Regulacje w zakresie odpowiedzialności z tytułu rękojmi chronią przede wszystkim kupującego. Odpowiedzialność sprzedawcy w tym wypadku ma charakter odpowiedzialności generalnej, nieograniczonej.
Często spotkać można się z sytuacją, w której nawet sprzedawca nie wiedział o wadzie (np. chorobie konia, która nie wykazywała objawów gdy koń był w jego posiadaniu), a choroba ujawniła się dopiero po pewnym czasie posiadania konia przez kupującego. Doświadczenie podpowiada, że w środowisku funkcjonuje przeświadczenie, iż w takiej sytuacji sprzedawca jest chroniony. Niestety, nic bardziej mylnego – sprzedawca odpowiada także za wady, których świadomości nie miał. Dotyczy to także sytuacji, w których przeprowadzone badania „TUV” nie wskazywały na to, że z koń ma jakieś schorzenia – wady (np. przez to, że nie zostały wykonane bardziej specjalistyczne badania).
Mało tego, sprzedawca jest odpowiedzialny nie tylko za wady same w sobie, ale także za ich przyczynę. Zgodnie z art. 559 Kodeksu Cywilnego sprzedawca jest odpowiedzialny z tytułu rękojmi za wady fizyczne, które istniały w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego lub wynikły z przyczyny tkwiącej w rzeczy sprzedanej w tej samej chwili.
Z uwagi na treść tej normy sprzedawca będzie odpowiadał także w następującej sytuacji (która jest autentystyczna i zdarza się niejednokrotnie): Doszło do zawarcia umowy sprzedaży konia, którego trzeszczki byłyby zakwalifikowane na II/III klasę, jednak nie wykonano badań, ale koń przed sprzedażą nie kulał. Następnie, po kilku miesiącach użytkowania konia przez nowego właściciela koń zaczął kuleć – stan trzeszczek uległ pogorzeniu, co znajduje odzwierciedlenie w wynikach badań, które kupujący wykonał z uwagi na zaistniałą kulawiznę. Kupujący może wtedy może realizować swoje uprawnienia z tytułu rękojmi.
Z perspektywy sprzedawców problematyczne jest także to, że przepisy Kodeksu Cywilnego stanowią domniemanie, iż jeśli wada ujawniła się przed upływem roku od dnia zakupu to istniały one w momencie zawarcia umowy sprzedaży. Oznacza to, że w takim przypadku, w razie sporu przed sądem, to sprzedawca musi wykazać, że wada nie istniała w momencie sprzedaży, a to rodzi konieczność przedstawienia dowodów na potwierdzenie tych okoliczności, których sprzedawca może nie posiadać – przecież u niego koń nie wykazywał żadnych niepokojących objawów, więc nie był badany. Pocieszeniem jest, że domniemanie to dotyczy jedynie stosunków z konsumentem (tj. co do zasady relacji przedsiębiorca – osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej).
Nadto, sprzedawca, w przypadku wysunięcia przez kupującego roszczeń w ramach rękojmi, będzie musiał zwrócić mu nakłady i naprawić szkodę. Oznacza to, że kupujący, oprócz żądania zwrotu zapłaconej ceny, może żądać także zwrotu kosztów utrzymania konia, np. zwrotu opłaconego pensjonatu, kosztów usług kowalskich itp.. Dodatkowo sprzedawca może stanąć przed koniecznością poniesienia kosztów leczenia konia, które podjął kupujący. Ze względu na to, sprzedawcy często muszą zwrócić kwotę dwukrotnie wyższą niż ta, którą otrzymali tytułem zapłaconej ceny.
Kupujący może realizować swoje uprawnienia z tytułu rękojmi przez okres 2 lat od dnia zawarcia umowy sprzedaży. Z perspektywy sprzedawcy jest to oczywiście bardzo długi termin.
Jakie roszczenia może zgłosić kupujący w przypadku wad konia?
Najczęściej kupujący odstępują od umowy i żądają zwrotu pieniędzy (ceny i dodatkowych kosztów) oraz odebrania konia.
Inną możliwością, zdarzającą się już rzadziej, jest obniżenie ceny (choć sprawę udaje się czasem w ten sposób rozstrzygnąć ugodowo). Kupujący wtedy może żądać od sprzedawcy zapłaty określonej kwoty pieniędzy tytułem właśnie tego roszczenia.
Kodeks Cywilny przewiduje także inne uprawnienia dla kupujących. Z perspektywy handlu końmi nie jest ono jednak praktyczne. Mianowicie kupujący może żądać wymiany wadliwej rzeczy na rzecz pozbawioną wad. Oczywiście w przypadku kupna konia nie ma możliwości zastąpienia goidentycznym egzemplarzem, jest to żywe stworzenie. Stąd też korzystanie z tego uprawnienia przez kupujących zdarza się na rynku jeździeckim niezwykle rzadko.
Jak sprzedawca konia może się chronić przed roszczeniami kupującego?
Sposobów ochrony, które stosować mogą sprzedawcy jest o wiele mniej, niż możliwości, które ma kupujący dochodzący roszczeń z tytułu rękojmi. Są też sytuacje, gdy sprzedawca nie będzie mógł ochronić się przed roszczeniami kupującego.
Najprostszym sposobem jest skorzystanie z dobroci art. 558 Kodeksu Cywilnego, tj. wyłączenie lub ograniczenie odpowiedzialności z tytułu rękojmi w umowie sprzedaży. Podkreślić jednak należy, że taki zapis w umowie będzie skuteczny tylko w stosunkach podmiotów równorzędnych – to znaczy między dwoma osobami fizycznymi lub dwoma podmiotami zawierającymi umowę w ramach prowadzonej działalności gospodarczej (przedsiębiorcami). Przedsiębiorca nie może natomiast wyłączyć ani ograniczyć rękojmi w umowie z osobą fizyczną. Jeśli taki zapis będzie zawarty w umowie to Sąd oceni go jako nieskuteczny. Dotyczy to także osób, które prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą, kupują konia „na firmę”, ale bez związku z prowadzoną działalnością gospodarczą. Przedsiębiorca względem konsumenta odpowiada z tytułu rękojmi zawsze, z jednym tylko wyjątkiem opisanym poniżej.
Nadto, odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi jest wyłączona (na podstawie art. 557 § 1 k.c.) w sytuacji, w której kupujący, zawierając umowę sprzedaży konia, wiedział o jego wadzie lub przyczynie która może spowodować powstanie wady. Na przykład, co zdarza się stosunkowo często, kupujący wiedział o tym, że koń ma zniszczone trzeszczki, np. klasyfikowane na poziomie III., tzw. „trójki”, które mogą (ale nie muszą) spowodować kulawiznę w przyszłości.
Zwrócić jednak należy uwagę na to, że nie jest to takie proste, jak mogłoby się wydawać. Zgodnie ze stanowiskiem orzecznictwa i doktryny „Zwolnienie sprzedawcy od odpowiedzialności z tytułu rękojmi wymaga wykazania, że kupujący o wadzie wiedział. Nie wystarczy więc wskazanie, że kupujący mógł i powinien wadę zauważyć przy dołożeniu należytej staranności. Potwierdza to również orzecznictwo SN: „w myśl art. 557 KC, aby nastąpiło zwolnienie sprzedawcy od odpowiedzialności z rękojmi, kupujący musi wiedzieć o wadzie i nie podlega badaniu kwestia, czy powinien był wiedzieć np. dlatego, że wada rzeczy była jawna. Wynika stąd, że na gruncie kodeksu cywilnego nie ma znaczenia podział na wady jawne i ukryte. […] To oznacza, że kupujący, mając oczywiście prawo zbadania nabytej rzeczy, nie jest obciążony prawnym obowiązkiem czujności ani szczególnego badania rzeczy. Z tego wynika, że skoro badanie rzeczy jest uprawnieniem kupującego, to nie mogą go spotkać żadne ujemne skutki w razie, gdyby z uprawnienia zbadania rzeczy nie skorzystał” (zob. wyr. SN z 29.6.2000 r., V CKN 66/00, niepubl.).” (vide: M. Załucki (red.), Kodeks cywilny. Komentarz., wyd. 4, Warszawa 2024.)
Powyższe oznacza dla sprzedawców, że nawet w sytuacji, w której kupujący wykonał badanie „kupno-sprzedaż” (TÜV) konia przed zakupem, ale nie zrozumiał opisu zdjęć RTG wykonanych w ramach tego badania (np. nie zrozumiał co oznacza klasyfikacja wspomnianych trzeszczek na poziomie II/III, albo opisowe ujęcie problemu), a nie zostały mu wytłumaczone przez tego lekarza, czy sprzedawcę i na tej podstawie zakładał, że koń jest zdrowy to sprzedawca nie będzie zwolniony z odpowiedzialności.
Warto także zwrócić uwagę na to, że wykazanie, iż kupujący wiedział o wadzie jest w ewentualnym procesie sądowym obowiązkiem sprzedawcy – tj. ciężar dowodu tej okoliczności spoczywa na sprzedawcy. Może okazać się, że jest to problematyczne, trzeba bowiem przestawić ku temu dowody.
Kupującemu łatwo jest zatem domagać się zwrotu pieniędzy i odbioru konia nawet jeśli rzeczywiście wiedział o wadzie w chwili dokonywania zakupu – zawsze może zaprzeczyć tej wiedzy, a sprzedawca może nie mieć dowodów wykazujących rzeczywisty stan rzeczy. W znacznie gorszej sytuacji jest natomiast, jak widać, sprzedawca.
Co powinni zrobić sprzedający aby zabezpieczyć się przed dochodzeniem roszczeń przez kupujących z tytułu rękojmi w sądzie? Prawidłowo sporządzić umowę sprzedaży!
Należy w szczególności unikać oświadczenia pojawiającego się we wzorach, które można znaleźć w Internecie mówiących „sprzedawca oświadcza, że koń jest zdrowy, nie posiada wad fizycznych ani prawnych”. Jeśli koń ma jakieś wady trzeba je dokładnie opisać w umowie, tak aby nawet laik zrozumiał ich istotę i ewentualne konsekwencje – nie wystarczy załączenie do umowy wyników badania TÜV (o ile opis badania w protokole nie jest sporządzony jasno).
Należy także unikać oświadczenia kupującego, mówiącego „kupujący oświadcza, że zna stan zdrowia konia i nie wnosi z tego tytułu zastrzeżeń”. Dla pełnego zabezpieczenia sprzedawcy kupujący musi złożyć bardziej szczegółowe oświadczenie. W innym wypadku zawsze będzie mógł zasłaniać się brakiem zrozumienia tego, co zostało powiedziane lub napisane.
Podsumowanie
Kupujący mają szerokie uprawnienia z tytułu rękojmi w związku z dokonaniem zakupu konia. Konstrukcja norm prawnych powoduje, że jest im łatwiej dochodzić swoich roszczeń niż sprzedającym się przed nimi bronić. Sprzedawcy mają o wiele mniej możliwości prawnych, to na nich ciąży obowiązek dokonania rzetelnej sprzedaży i oni ponoszą de facto większe ryzyko prawne przy zawieraniu umowy. Wykonanie badań TÜV jest więc korzystne nie tylko dla kupujących (jak sądzi się w środowisku), ale także dla sprzedających. Sprzedający winni zatem zawsze starannie i precyzyjnie sporządzać umowy.